Cała prawda o suplementacji diety

2020-05-06

Cała prawda o suplementacji diety

Coraz częściej sięgamy po suplementy diety i żywność medyczną, aby poprawić stan naszego zdrowia.
Rynek tego rodzaju preparatów rozwija się bardzo dynamicznie, a ilość dostępnych w aptece produktów jest dziś niezwykle duża. 

  • Czym różni się suplement diety od dietetycznego środka spożywczego specjalnego przeznaczenia medycznego ( FSMP)
  • Czy rzeczywiście suplementy diety i FSMP są nam potrzebne?
  • Czy możliwe jest pokrycie naszego zapotrzebowania na ważne substancje jedynie poprzez dietę?
  • Jaka jest różnica pomiędzy dostępnymi na rynku preparatami?
  • Czym kierować się przy wyborze właściwych preparatów?

Odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań znajdziesz poniżej.

Zdrowie Odpornosc Mlodosc Serce

Jak sama nazwa wskazuje „suplement diety” lub „dietetyczny środek spożywczy specjalnego przeznaczenia medycznego (FSMP)” to preparat, który powinien uzupełniać braki naszej codziennej diety w zakresie ważnych i potrzebnych organizmowi substancji, których sami nie potrafimy wytworzyć lub wytwarzamy za mało, w zależności od kondycji w jakiej się aktualnie znajduje. Powinien dostarczać zdrowych tłuszczów, białek, witamin, minerałów i innych substancji ważnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu.

Czy możliwe jest zatem pokrycie zapotrzebowania organizmu na te składniki
jedynie poprzez dietę?

W przypadku niektórych substancji takich jak np. witamina A, E, B1, B2, B6, właściwie skomponowana i różnorodna dieta powinna dostarczyć organizmowi odpowiednie ich ilości. Zjadając 80 gram migdałów dostarczamy 20 mg witaminy E, czyli pond 130% dziennego zapotrzebowania na tą substancję. 190 gram fasoli dostarczy 1,8 mg witaminy B1, czyli 120% dziennego zapotrzebowania. Trzy banany zawierają 2 mg witaminy B6 co stanowi 100% jej dziennego zapotrzebowania. Tyle w teorii. Czy rzeczywiście zaspokajamy w ten sposób zapotrzebowanie organizmu na te składniki? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta.

  • Po pierwsze dlatego, że nigdy nie jest tak, że cała pula substancji, które spożyliśmy jest w 100% wchłaniana przez organizm. Przyswajalność różnych związków w zależności od rodzaju pokarmu, w którym się znajdują, obecności innych substancji towarzyszących, czy też stanu zdrowia może być bardzo różna. Przykładowo: spożywając szpinak przyswajamy z niego zaledwie 30-40% zawartej w nim luteiny, a jedząc surową marchew wchłaniamy jedynie 10% zawartego w niej ß-karotenu (prekursor witaminy A). Z soku pomarańczowego tylko 30% zawartej w nim witaminy B6 przedostaje się do organizmu.
  • Po drugie często spotykamy się z sytuacją, że dany rodzaj żywności dostarcza jedynie prekursora substancji, który w organizmie musi być przekształcony w aktywnie działający produkt. Problemem jest tutaj fakt, że efektywność samego procesu konwersji może być bardzo różna i zazwyczaj nigdy nie osiąga 100%. Najlepszymi tego przykładami są ß-karoten oraz roślinne kwasy omega-3. Okazuje się, że z wchłoniętego już ß-karotenu jedynie 4 - 16% może zostać przekształcone w witaminę A (retinol). Podobnie jest w przypadku spożywania roślinnych kwasów tłuszczowych omega-3 m.in. kwasu α-linolowego dostępnego np. w oleju lnianym, tu też zaledwie 10 - 15% tej substancji organizm jest w stanie przekształcić do rzeczywiście niezbędnych mu kwasów EPA i DHA omega-3.
  • Po trzecie dla wielu ważnych substancji nie ma sztywno ustalonych norm dziennego zapotrzebowania, gdyż w zależności od kondycji organizmu i jego wieku zapotrzebowanie na dany składnik znacząco się różni. Co więcej istniejące np. dla większości witamin normy dziennego spożycia są w wielu sytuacjach zdrowotnych nieadekwatne do potrzeb organizmu i należy je traktować z pewną rezerwą. W praktyce, nawet odpowiednio zbilansowana dieta nie zawsze jest w stanie w całości pokryć potrzeby organizmu. Tym bardziej, że polska dieta znacząco odbiega od zdrowych wzorców, jest monotonna, opiera się głównie na czerwonym mięsie, ziemniakach i białym pieczywie. Ponadto spożywana przez nas żywność jest coraz bardziej przetworzona i poddawana skomplikowanym procesom technologicznym przez co traci znacząco na zawartości cennych dla zdrowia składników.
     

Pewnym problemem, jeśli chodzi o pokrycie zapotrzebowania organizmu w ważne dla zdrowia substancje poprzez pożywienie jest również fakt, że w pewnych sytuacjach może się to wiązać z równoczesnym dostarczaniem nadmiaru niekorzystnych substancji.

Przykładowo chcąc dostarczać odpowiednie ilości witaminy A z produktów pochodzenia zwierzęcego należałoby spożywać codziennie ok. 240 g sera camembert lub ok. 220 g margaryny. Pomijając fakt trudności zjedzenia codziennie takiej ilości margaryny, to przyjęcie takiej porcji dostarczyłoby organizmowi ogromne ilości niezdrowych tłuszczów, w tym kwasów tłuszczowych trans (34 g) i kwasów omega-6 (37 g) niekorzystnie działających na serce i układ krążenia.

Jeszcze większy problem pojawia się w przypadku tak ważnych dla organizmu substancji jak kwasy omega-3, skwalen, alkiloglicerole czy witamina D3. Tutaj nawet najlepiej skomponowane odżywianie nie jest w stanie dostarczyć ich właściwej ilości. Skwalen i alkiloglicerole oprócz mleka kobiecego, występują bowiem głównie w wątrobie rekinów, której nikt z nas na co dzień nie jada. Chcąc dostarczyć odpowiednie ilości kwasów EPA + DHA omega-3 (min. 2 - 3 g/dzień) należałoby codziennie spożywać dużą porcję (ok. 200 g) wartościowej ryby (łosoś, makrela, sandacz), co w polskich realiach jest raczej trudne do osiągnięcia, głównie ze względu na ich wysokie ceny.

Najlepszym przykładem jest witamina D3. Długo kojarzono ją jako substancję wykazującą jedynie działanie przeciwkrzywicze (reguluje gospodarkę wapniowo-fosforanową organizmu, związana jest z modelowaniem i mineralizacją kości). Wyniki wielu prac naukowych ostatnich lat pokazują, że związek ten posiada znacznie szersze spektrum działania. Naukowcy odkryli udział witaminy D3 w wielu procesach fizjologicznych m.in. w regulacji: funkcjonowania układu odpornościowego, stężenia cukru we krwi i funkcjonowaniu komórek skóry oraz układu sercowo-naczyniowego. Badania te wykazały również, że ponad 70% społeczeństwa cierpi na znaczne niedobory witaminy D3. Zamiast zalecanego poziomu 30 - 90 ng/ml witaminy D3 we krwi, jej stężenie u większości osób wynosi zaledwie 10 - 20 ng/ml. Przyczyną tego deficytu jest fakt, że rekomendowana od 1989 r. dzienna dawka witaminy D3 wynosząca 400 IU/d jest zdecydowanie za niska, aby skutecznie uzupełniać poziom tej substancji . Naukowcy sugerują, że dla zdrowia organizmu konieczne jest spożywanie jej w ilości 2000 - 7000 IU dziennie. Nie ma więc realnych możliwości dostarczenia takich ilości witaminy D3 przez dietę, gdyż wymagałoby to spożywania codziennie min. 500 g sardynek lub 700 g ostryg. Przeciwnicy suplementacji przypominają, że witamina D3 jest wytwarzana przez organizm pod wpływem promieni słońca. To oczywiście prawda z tym, że w naszych warunkach klimatycznych zapewnienie odpowiedniej jej produkcji przez organizm (min. 2000 IU/dziennie) możliwe jest tylko w letnich miesiącach i to u osób młodych, z jasną karnacją, przebywających codziennie co najmniej kilkadziesiąt minut na słońcu. W przypadku osób starszych, czy też mających ciemniejszą karnację osiągnięcie właściwego poziomu witaminy D3 dzięki promieniom słonecznym jest praktycznie niemożliwe. W okresie jesienno-zimowym przy braku słońca i szczelnym zakryciu ciała ubraniami jedyną szansą na dostarczenie właściwych ilości witaminy D3 są suplementy diety i FSMP.

Czy suplementy diety i FSMP dostarczają takich samych substancji jak te, które dostarcza nam pożywienie?

To zależy jaki preparat stosujemy. Syntetyczne witaminy produkowane w procesie syntez chemicznych, w laboratorium to nie to samo co ich odpowiedniki naturalnie występujące np. w roślinach lub rybach. Są słabiej wchłaniane, mniej wartościowe, a ich zażywanie często nie ma żadnego wpływu na organizm. Niestety w składzie dużej części preparatów na naszym rynku znajdziemy właśnie takie syntetyczne składniki. Koszty ich wytworzenia są bardzo niskie, a producenci konkurując między sobą i chcąc zaoferować jak najtańszy produkt umieszczają w nich syntetyczne substancje.

Z tego samego względu często ilości poszczególnych substancji umieszczonych w preparatach są bardzo niewielkie, czasami wręcz symboliczne. Tak małe dzienne dawki nie mają szansy zadziałać, a w przypadku wielu substancji o skuteczności ich działania decyduje właśnie odpowiednia dawka. Producenci mogą to robić, ponieważ prawo nie nakłada na nich obowiązku sprawdzania skuteczności działania danego preparatu oraz efektów osiąganych poprzez jego stosowanie. Koszty przeprowadzania takich badań są bardzo duże, a i ich przygotowanie wymaga fachowej wiedzy.

Na rynku dostępne są również wysokiej jakości preparaty zawierające naturalne składniki. Witaminy
i antyoksydanty izolowane z ekstraktów roślinnych oraz naturalne oleje rybie
są pod względem przyswajalności i działania bezkonkurencyjne w stosunku do syntetycznych odpowiedników. Ceny takich preparatów są zazwyczaj wyższe od tych „syntetycznych”. Wynika to z większego kosztu zakupu materiału do ich produkcji i kosztownej procedury izolowania poszczególnych składników. Ponadto jeśli producent prowadzi badania kliniczne na swoich produktach, w których sprawdza ich rzeczywistą skuteczność w organizmie człowieka oraz dokumentuje efekty stosowania to ponosi dodatkowe koszty wpływające również na cenę preparatu. Z całą pewnością warto jednak wybierać tego rodzaju preparaty, ponieważ mimo wyższej ceny jaką płacimy w aptece mamy pewność, że kupujemy produkt, którego zażywanie we właściwej, rekomendowanej dawce przynosi realne efekty, i który z dużym prawdopodobieństwem spełni pokładane oczekiwania.

Podsumowanie:
Suplementacja powinna być ważnym elementem diety. Należy jednak pamiętać, że nie zastąpi ona nigdy zdrowego i zróżnicowanego odżywiania, a jest przede wszystkim cennym uzupełnieniem ważnych substancji, które nie zawsze jesteśmy w stanie dostarczyć poprzez dietę. Zażywanie suplementów diety, gdy jesteśmy zdrowi i FSMP w zaburzeniach funkcjonowania organizmu i w chorobie może mieć realny wpływ na zdrowie i życie, jeśli tylko przy ich wyborze będziemy się kierować wysoką jakością, pochodzeniem substancji w nich zawartych, oraz potwierdzoną klinicznie skutecznością działania.