Przywiązanie do wyniku.

2019-02-25

Jedną z dziesięciu Umiejętności Zdrowienia w Terapii Simontona jest nie przywiązywanie się do wyniku. O tym czym właściwie  jest przywiązanie do wyniku i jak sobie z nim radzić - pisze Milena Dzienisiewicz, nasza fundacyjna psychoonkolog.

Czym jest przywiązanie do wyniku? To nic innego, jak nasze własne przekonania, przekonania, które wpajane są nam od najmłodszych lat. Już sposób w jaki jesteśmy wychowywani sprawia, że istnieje w nas przywiązanie do wyniku, oczekiwanie osiągnięcia sukcesu. Przywiązanie do wyniku, to niezdrowe przekonania, które odbierają nam nadzieję i dokładają nam na barki dodatkowy ciężar. Zwiększa się też odczuwany stres, lęk, niepokój i doświadczamy większego cierpienia.

Ogromna ilość pacjentów, z którymi mam styczność ma w głowie przekonania „Muszę wyzdrowieć”, „Wyzdrowieję!”, które są właśnie przykładem przywiązania do wyniku. Przez te przekonania często boją się zaufać, mieć nadzieję czy spojrzeć inaczej na to, co się właśnie w ich życiu dzieje. Niedawno rozmawiałam z pacjentką, która doświadczała ogromnego lęku, jej głowa wypełniona była czarnymi scenariuszami i towarzyszyło jej przekonanie, że ona musi wyzdrowieć. Kiedy wyjaśniłam jej zasady zdrowego używania wyobraźni, pacjentka zapytała co będzie, jeżeli pomimo zdrowego używania wyobraźni jej stan zdrowia się pogorszy. Bardzo bała się rozczarowania. Była silnie przywiązana do wyniku – wyzdrowienia. Opowiedziałam jej czym jest przywiązanie do wyniku i czym jest nadzieja. Kiedy następnego dnia do niej zajrzałam okazało się, że ta rozmowa mocno w niej pracowała przez noc. Pacjentka ze łzami w oczach dziękowała, mówiąc że jest jej lżej. Ta sytuacja bardzo jasno mi pokazała, co nam robi przywiązanie do wyniku. Oderwanie od siebie przekonania „Muszę wyzdrowieć” i zamienienie go na „Mogę wyzdrowieć, niezależnie od zaawansowania choroby” momentalnie sprawiło, że ta pacjentka poczuła się inaczej. Nie siedziała już skulona na łóżku ze wzrokiem wbitym w ziemię, tylko wyprostowana, z podniesioną głową – jakby zdjęto z niej ogromny ciężar. Widziałam jak w niej kiełkowała nadzieja, bez przywiązania do wyniku. Bo to właśnie nadzieja zawiera w sobie nieprzywiązywanie się do wyniku. A nadzieja to „przekonanie, że pożądane rzeczy są osiągalne, niezależnie od znikomości prawdopodobieństwa ich osiągnięcia”. Przywiązując się do wyniku nie pozwalamy nadziei ewoluować, dojrzewać, a nadzieja jest dynamiczna. Zmienia się, rozwija i to jest naturalny proces, który zakłócamy przywiązując się do wyniku. Niezwykle ważne jest, aby obserwować poziom swojej nadziei, być na nią uważnym i chronić ją.

Przywiązanie do wyniku towarzyszy nie tylko pacjentom, lekarze również tego doświadczają. Bardzo mocno angażują się w leczenie pacjenta, chcą mu pomóc za wszelką cenę i w sytuacji gdy pacjent mimo to umiera, to jego śmierć postrzegają jako porażkę. W efekcie, gdy takie sytuacje powtarzają się wielokrotnie, to lekarze mogą doświadczyć wypalenia zawodowego, stają się chłodni i oschli w kontakcie z pacjentem. Aby temu zapobiec warto byłoby uświadomić lekarzy, że towarzyszy im przywiązanie do wyniku, że ich własne przekonania sprawiają, że odczuwają trudne emocje i że to przekłada się na ich sposób postępowania z pacjentami. Istotne tu jest aby znaleźć równowagę pomiędzy chęcią pomocy i zaangażowaniem w leczenie pacjenta a zaakceptowaniem, że ten pacjent może umrzeć. To nie jest łatwe, ale jest możliwe do osiągnięcia.

Z przywiązaniem do wyniku związany jest też tzw. „spisek pozytywnego myślenia”. Mogłoby się wydawać, że nie ma nic złego w pozytywnym myśleniu. Przecież ludzie wokół nas cały czas powtarzają „Myśl pozytywnie”. W rzeczywistości pozytywne myślenie jest właśnie napędzane przez przywiązanie do wyniku. Powtarzając „Myśl pozytywnie” odbieramy sobie i osobie, którą wspieramy możliwość podzielnia się swoimi lękami i obawami. Nie dajemy przestrzeni do otwartego i szczerego komunikowania się. Tak bardzo chcemy żeby bliska nam osoba wyzdrowiała, że zupełnie nie dopuszczamy do siebie możliwości, że się nie uda, że bliska nam osoba odejdzie. Tu też potrzebna jest równowaga pomiędzy zaangażowaniem w pomoc a zaakceptowaniem śmierci bliskiej osoby.

Przywiązanie do wyniku towarzyszy nam też w codziennych sytuacjach, np. kiedy idziemy na egzamin, rozmowę w sprawie pracy, itp. Przekonania, które nam wtedy towarzyszą sprawiają, że odczuwamy większy lęk i doświadczamy silniejszego stresu. Te przekonania wynikają z tego, że nam na czymś zależy, że to dla nas bardzo ważne. Ale przywiązanie do wyniku wcale nie pomaga nam wtedy w osiągnięciu celów, powiedziałabym nawet, że nam to osiągnięcie celów utrudnia.

Podsumowując, aby poradzić sobie z przywiązaniem do wyniku potrzebujemy odnaleźć równowagę pomiędzy zaangażowaniem w jakieś działania a zaakceptowaniem tego, że może się nie udać. Wymaga to od każdego z nas codziennej pracy i uważności na to, co dzieje się w naszych myślach.