Andrzej Hohendorf

Andrzej Hohendorf

Nazywam się Andrzej Hohendorf, mam 56 lat i mieszkam we Wrocławiu. Do tej pory wiodłem spokojne i szczęśliwe życie u boku mojej żony Anny z którą mamy dwójkę dorosłych już dzieci - Krzyśka i Klaudię. Od trzech lat jestem także szczęśliwym dziadkiem, a teraz z niecierpliwością czekam na  kolejnego wnuka/wnuczkę, który/a jest w drodze. Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze i doczekam chwili narodzin nowego członka naszej rodziny, gdyż nad moją rodziną ciąży chyba jakieś fatum… zacznę od początku...

Rok 2002... moja córka miała ciężki wypadek samochodowy, spowodowany przez kierowcę prowadzącego pod wpływem alkoholu. To był ciężki okres przez który razem przeszliśmy. Klaudia była miesiąc w śpiączce. Po przebudzeniu nie poznawała nas… jeździła na wózku inwalidzkim. Bardzo się wtedy bałem, iż nie wyjdzie z tego, lecz modlitwą i ciężką pracą wygraliśmy tą walkę i Klaudia teraz jest zdrową, dorosłą już kobietą.

Nie długo  po wypadku Klaudii w moją rodzinę wymierzono kolejny cios… moja żona wracając z pracy również uległa wypadkowi samochodowemu i ponownie sytuacja w mojej rodzinie się skomplikowała. Żona przez miesiąc musiała leżeć w szpitalu. W późniejszym czasie przechodziła rehabilitację, po której wróciła do pełnej sprawności.

Gdy już myślałem, że limit pecha mojej rodziny się wyczerpał, otrzymaliśmy od życia kolejny cios. W grudniu 2018 roku wybrałem się do urologa, na których zostały wykonane badania. Diagnoza - złośliwy rak prostaty. Inaczej nazywają to rak gruczołu krokowego. Po uzyskaniu tej diagnozy ogarnęło mnie przerażenie. Rak… to brzmi jak wyrok. Gdy otrząsnąłem się z szoku to zacząłem szukać pomocy u lekarzy zajmujących się takimi przypadkami. Na wizycie u specjalisty dostałem skierowanie  na operacje. Stopień mojej choroby jest zaawansowany i trzeba przeprowadzić zabieg w jak najbliższym terminie, aby nie doprowadzić do rozsiania się choroby. Gdy dowiedziałem się o kosztach tej operacji to był kolejny szok. Poczułem się zrezygnowany, gdyż wiedziałem że nie stać nas na pokrycie  tak wielkiej sumy. Jestem wielkim facetem, ale diagnoza i cena mojego życia mnie powaliła, ale dzięki wsparciu mojej rodziny jestem dobrej myśli i mam nadzieję że są ludzie, którzy zechcą mi pomóc w tak ciężkim okresie dla nas. Dlatego też zwracam się z ogromną prośbą do fundacji i ludzi dobrej woli. Chciałbym dalej żyć i cieszyć się czasem spędzonym z moimi wnukami oraz całą rodziną.



 

                                      

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ DLA ANDRZEJ:

zł  

  Język:  

lub

nr konta: 03 1050 1025 1000 0090 7328 2841 

tytułem FON-SUB-HOH-01