Adrianna Chojniarz-Zaręba

Adrianna Chojniarz-Zaręba

Moja choroba zaczęła się  "znikąd". Owszem, mocno schudłam, ale wiązałam to raczej z przejściem kilka miesięcy wcześniej na dietę wegetariańską i dość intensywnymi treningami 3-4 razy w tygodniu. W sierpniu 2017 mieliśmy jechać z rodziną na wakacje. Jakieś dwa tygodnie przed wyjazdem zaczął mnie męczyć w nocy suchy kaszel. Mąż stwierdził, że mam iść do lekarza po jakieś proszki, bo on nie może spać.

Poszłam do Lux Medu, wyniki krwi w zasadzie bez zastrzeżeń, ale pani doktor stwierdziła, że skoro męczy mnie kaszel, a akurat zwolniło się miejsce na RTG, to powinnam je zaraz zrobić, co też uczyniłam. Jeszcze tego samego dnia zadzwoniono do mnie z placówki, że mam natychmiast wracać, bo RTG wyszło kiepsko i jest dużo zmian kulistych.

Dwa dni później wylądowałam na tomografii płuc. Robiąc ją "zahaczono" także o kawałek wątroby, na której również były zmiany rakowe. Dzięki uprzejmości Pani Marty Zawadzkiej z Lux Medu, na następny dzień trafiłam do szpitala na Stępniewską. Wykonano mi USG wątroby, następnie laparoskopię i kazano uporządkować swoje sprawy. Z histopatologii wyszło jedynie, że jest to gruczolakorak. W tym czasie byłam również na konsultacji ginekologicznej. Miałam robione USG transwaginalne, ale nic ono nie wykazało. W sumie miałam wykonanych około 6 histopatologii, przy każdej upierano się, że zmiany są w drogach rodnych, czemu nie odpowiadały badania obrazowe. Tymczasem dzięki znajomości z lekarką, która również leczyła się onkologicznie trafiłam do Radomskiego Centrum Onkologii. Dostawałam tam karboplatynę z taxolem i nadal nie było wiadomo gdzie jest źródło nowotworu. Niestety, dość szybko uczuliłam się na karboplatynę i zostawiono sam taxol. Leczenie nie przynosiło odpowiednich rezultatów a ja byłam już zmęczona jazdami na trasie Radom - Warszawa. Dostałam się do szpitala na Banacha, gdzie wykonano mi biopsję wątroby. Niestety ona również nic nie wykazała. Przeniesioo mnie więc do szpitala Magodent, przy Szamockiej 6, gdzie trafiłam pod opiekę doktor Anny Świebody - Sadlej. Lecząc się już w Warszawie, miałam przeprowadzone badanie PET. Wykazało ono, że nowotwór prawdopodobnie wychodzi z płuc, ponieważ jeden guzków na lewym płacie najszybciej metabolizuje. Przedstawiłam wyniki "swojej" Pani Doktor, zmieniła mi chemię, celującą mocniej w płuca. Niestety po ostatniej tomografii okazało się, że o ile w płucach zmiany zatrzymały się, o tyle na wątrobie powiększyły. Ponownie zmieniono mi chemię, tym razem na Folfox, obecnie zaś przyjmuję tzw. czerwoną chemię.

Lekarze przypuszczają, że jest to rak dróg żółciowych lub rak wewnątrzwątrobowy, tylko jak na tego drugiego coś za długo żyję.

 

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ DLA ADRIANNY :

zł  

  Język:  

lub

nr konta: 03 1050 1025 1000 0090 7328 2841 

tytułem FON-SUB-CHO-01