Angelika Kadłubowska

Angelika Kadłubowska

Mam na imię Angelika we wrześniu skończę 37 lat i mieszkam w Elblągu. Mam 9-cioletniego synka Timura i od kilkunastu lat jestem szczęśliwie zakochana w moim mężu Wojtku, za którego wyszłam za mąż 30 kwietnia 2016 r., w tym czasie również zmieniłam pracę, zaczęłam spełniać się zawodowo. Wszystko było idealnie.

Moja choroba RAK
Zaczęło się od bólu brzucha, które pojawiły się w sierpniu 2016 r. Lekarz prowadzący skierował mnie na badania. Okazało się, że coś jest nie tak. Dostałam skierowanie do poradni ginekologicznej, gdzie przeprowadzono kolejne badania. 8 września 2016 r. w moje 35 urodziny usłyszałam diagnozę ZŁOŚLIWY NOWOTWÓR JAJNIKÓW Z PRZERZUTAMI DO OTRZEWNEJ  :( „Lepszego” prezentu nie mogłam sobie wymarzyć  :(
Założono mi kartę DILO i z tym oto „wilczym biletem” trwała WALKA o moją diagnostykę. 
4 października 2016 r. odbyła się operacja ratująca moje życie. Miesiąc po operacji (listopad 2016 r.) rozpoczęłam chemioterapię. Dostałam pierwszą dawkę a wraz z nią silnego wstrząsu anafilaktycznego, okazało się, że mam uczulenie na 1 z roztworów, po czym zmieniono mi lek. Po 2 tygodniach mąż zgolił mi włosy, nie wspominam tego najlepiej ale pomyślałam, co tam odrosną najważniejsze jest teraz zdrowie. Chemię zaplanowano na 6 cykli. Ogólnie leczenie trwało rok – chemioterapia (6 cykli) i monoterapia (Avastin 18 wlewów). Wszystko było ok. Wgrałam.
Przed listopadem 2017 r. wróciłam do pracy, pełna nadziei, optymistycznego nastawienia do życia przepracowałam zaledwie 2 miesiące. Niestety mój organizm znowu zaczął dawać dziwne sygnały bólowe. Wznowa???  :( Progresja choroby z płynem w opłucnej, z powiększonymi węzłami przy aorcie i pojedynczymi wznowami w otrzewnej. Kolejna chemioterapia i monoterapia, po której traciłam płytki krwi, w związku z tym niezbędna była transfuzja krwi. Trwała dalsza walka o to by przetrwać, by żyć. Ostatnią chemię dostałam w marcu 2018 r. Dotrwałam do końca i myślałam, że będzie wszystko dobrze. W nagrodę zrobiłam sobie wakacje, odpoczywałam, zwiedzałam wiele ciekawych miejsc w naszym kraju ale do powrotu zmusił mnie ból, który znałam  :( Założono mi nowa kartę DILO bo tamta została zamknięta. Przez ostatni miesiąc jeździłam na konsylia m.in. w Centrum Onkologii w Bydgoszczy, tam zaproponowano mi to samo leczenie co tu w Elblągu - chemioterapię. Byłam również na spotkaniu w Olsztynie. Tam przeprowadzono badania kliniczne i w tej chwili czekam, czekam na wyniki, które są kluczem do dalszego leczenia. 
Aktualnie przebywam w szpitalu. Mój organizm buntuje się, nic nie jem, od wczoraj wymiotuję ale walczę.

Moi drodzy niestety przez tę wstrętną chorobę nie mogę dać życia ale mam nadzieję, że i mnie to życie nie zostanie odebrane dlatego proszę Was o pomoc.

Dziękuję

 

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ DLA ANGELIKI:

zł  

  Język:  

lub

nr konta: 03 1050 1025 1000 0090 7328 2841 

tytułem FON-SUB-KAD-01