Dawidek Sitarz

Dawidek Sitarz

26 marca 2019 r. Dzień w który wywrócił nasze spokojne życie do góry nogami… Dawidek od 2 tygodni dostawał antybiotyk na infekcje której jak się później okaże wcale nie miał. Niestety z każdym dniem objawy się nasilały a energiczne i wiecznie uśmiechnięte dziecko stało się apatyczne i osowiałe. Zaniepokojeni stanem naszego maluszka udaliśmy się na badanie USG jamy brzusznej… Z każdą chwilą badania czuliśmy coraz większy strach.. Złowieszcza cisza podczas badania przy jednoczesnych pomiarach przez panią doktor „czegoś” na ekranie nie napawała optymizmem.. Wtedy pierwszy raz usłyszeliśmy słowa których panicznie boi się każdy rodzic – „zmiany nowotworowe na wątrobie państwa dziecka, proszę nie czekać, pilnie udać się z dzieckiem do szpitala”. Nogi ugięły się w kolanach, czas jakby zatrzymał, milion myśli jednocześnie kłębiło się w głowie..

Niestety nie była to najgorsza informacja jaką tego dnia usłyszeliśmy.. W szpitalu wykonano kolejne USG tym razem diagnoza była druzgocąca. Zmiany, o których dowiedzieliśmy się 2 godziny wcześniej były efektem przerzutów, a główny winowajca znajdował się na miednicy… Guz tak wielki, że trudno sobie wyobrazić, ze mógł zmieścić się w tak małym brzuszku niespełna 2-letniego chłopca (11cmx11cmx9cm), a zmian tak dużo, że lekarz nie był w stanie ich wszystkich opisać.. Trudno opisać co wtedy poczuliśmy..szok, niedowierzanie, a następnie przeraźliwy lęk, płacz, łzy lejące się strumieniami po policzkach, kołatanie serca jak przed zawałem.. Od tego momentu zaczęła się dramatyczna walka o życie naszego maleństwa.

Lekarze zareagowali bardzo szybko – po analizie histopatologów usłyszeliśmy słowa, które brzmią niczym wyrok NEUROBLASTOMA IV stopień – guz na miednicy z przerzutami do wątroby, szpiku, węzłów chłonnych oraz kości oczodołów. Jeden z najgorszych nowotworów dziecięcych, który zabija większość z nich.., agresywny, podstępny, nieobliczalny… Szanse na przeżycie w ostatnim stadium oscylują w granicach 15%..

Jedynym sposobem na zwiększenie nadziei na wyleczenie i to o aż 20% jest Immunoterapia przeciwciałami Anty GD-2. Niestety nie jest ona refundowana przez NFZ, a jest niezbędna, aby nasz synek mógł wygrać tą nierówną walkę. Koszt leczenia to ponad 700 tys zł (!!) … kwota ,którą trudno sobie wyobrazić.. Na tyle zostało wycenione ŻYCIE naszego DZIECKA…

Zostaliśmy zakwalifikowani do protokołu COJEC – 8 cykli bardzo silnej chemioterapii która wypala organizm naszego maluszka od środka. Dawidek bardzo źle zniósł 1 cykl – organizm się załamał . Choroba bardzo szybko postępowała. Z dnia na dzień , z godziny na godzinę patrzyliśmy bezsilnie jak zabiera nam nasze największe szczęście.. Brzuch, noga, oczy i jądra naszego synka rosły z minuty na minutę do niewyobrażalnych rozmiarów ,a ból był tak wielki że nie pomagały nawet zastrzyki z morfiną podawane co 2 godz.. Guz zaczął naciskać na okoliczne narządy, nastąpił krwotok wewnętrzny.. Dawidek przestał samodzielnie oddychać i został przewieziony na oddział intensywnej terapii, gdzie został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Respirator pracował na 100% i ledwo utrzymywał nasze maleństwo przy życiu.

W każdej chwili serduszko naszego synka mogło zatrzymać się na zawsze.. Wtedy usłyszeliśmy najstraszniejsze słowa jakie może usłyszeć rodzic .. „ stan państwa dziecka jest krytyczny i najprawdopodobniej nie przeżyje doby..potrzeba cudu…”. Tak strasznie się baliśmy jednak nie traciliśmy wiary, wierzyliśmy mocno ,że cud się wydarzy…

I wydarzył się !! Udało się opanować krwawienie wewnętrzne, a po 7 dniach synek został odłączony od respiratora, a stan poprawił się na tyle, że mogliśmy kontynuować chemioterapię.

Były momenty lepsze i gorsze . Zdarzało się, że wyniki bardzo spadały i spędzaliśmy wiele dni w izolatkach jednak wielka chęć walki o życie spowodowała, że ukończyliśmy cały protokół. Niestety szpik naszego maleństwa pomimo tak silnej chemii nadal zawiera śladowe ilości komórek nowotworowych, przez co lekarze zadecydowali o kontynuacji chemioterapii dołączając 2 cykle z protokołu TVD .

Dawidek przeszedł już bardzo wiele – dziesiątki bardzo bolesnych zastrzyków stymulujących szpik do pracy; kilkanaście przetaczań krwi i preparatów krwiopochodnych; niezliczoną ilość kroplówek i pobierań krwi, przez co ciężko na jego ciele znaleźć miejsce bez nakłucia. Jeżeli wyniki będą zadowalające kolejnym etapem będzie operacja, mega chemioterapia z autoprzeszczepem szpiku, radioterapia oraz immunoterapia przeciwciałami ANTY GD-2, które sprawią że ten koszmar nigdy nie powróci…

Proszę pomóż uratować naszego synka! Jeśli on umrze – wewnętrznie umrzemy i my.. Jest dla nas wszystkim, dlatego musimy zrobić wszystko, by pokonać ta straszna chorobę. Sprawić by RAK nigdy nie powrócił. Nie przypuszczaliśmy, że będziemy zmuszeni prosić o pomoc. Wszystko staraliśmy się osiągnąć samodzielnie ciężką pracą, jednak w obliczu śmiertelnej choroby naszego jedynego dziecka jesteśmy zmuszeni. Nawet nie prosimy a BŁAGAMY ! POMÓŻCIE URATOWAĆ NASZEGO SYNKA !! Sami nie damy rady… A wtedy RAK ZABIJE nasze DZIECKO. Byliśmy już świadkami wielkich tragedii innych rodziców i ich dzieci, którym się nie udało.. Pomóżcie nam, abyśmy nie musieli przeżywać tego co oni… by nasz syn miał szanse pokonać chorobę i ŻYĆ !   

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ DLA DAWIDKA:

zł  

  Język:  

lub

nr konta: 03 1050 1025 1000 0090 7328 2841 

tytułem FON-SUB-SIT-01