Henryk Pogorzelski

Henryk Pogorzelski

Nasz Tata w styczniu br. ukończył 81 lat. Całe życie, mimo przeciwności losu, nie poddawał się, podchodził do życia z nieustającym optymizmem i prowadził zdrowy tryb życia, m.in. codziennie uprawiał sport, każdy dzień beż wysiłku fizycznego (bieg, kijki, gimnastyka, praca na działce) uważał za dzień stracony i tak zostało do dziś. Tata pochodzi z rodziny wielodzietnej, wcześnie stracił ojca (tuż po wojnie zmarł, prawdopodobnie na raka prostaty) i wcześnie też musiał rozpocząć samodzielne życie, ciężko pracując i utrzymując młodsze rodzeństwo, odciążając swoją Mamę. Mimo ogromnego wysiłku fizycznego właściwie nie chorował, przeziębienia pokonywał naturalnymi środkami, co dawało rezultaty - aż do 2015 roku nigdy nie przebywał w szpitalu. Od przejścia na emeryturę szczególnie dbał o zdrowie stosując profilaktykę i systematycznie się badając. Niestety, mimo bardzo dobrego ogólnego stanu zdrowia, regularnie kontrolując PSA zauważył jego systematyczny wzrost. Zaniepokojony poddał się niezbędnym badaniom i zabiegom (w 2015 TURP, a w 2017 podał się biopsji, która wykazała gleason 7 (3+4) i potwierdziła raka prostaty. Mimo bardzo dobrego stanu zdrowia, ze względu na wiek (w 2017 roku 80 lat) Tata nie został zakwalifikowany do żadnego leczenia radykalnego (takie leczenie dotyczy mężczyzn do 70 roku życia). Lekarze orzekli, że nie ma potrzeby podejmowania żadnego leczenia, zalecili kontrolę, dodając, że w odpowiednim momencie wprowadzą terapię hormonalną - i tak, Tata spokojnie dożyje aż do śmierci… Niestety, rak okazał się rozwijać szybciej niż przewidziano, z PSA-12 w kwietniu do PSA-32 w czerwcu. Zlecono Tacie tomografię i scyntygrafię kości – niestety pojawiły się przerzuty. Ostatecznie lekarze zdecydowali przyspieszyć terapię hormonalną – chemiczną kastrację, której Tata się poddał i od sierpnia 2017 roku przyjmuje właściwe zastrzyki. Po pierwszej dawce organizm zareagował prawidłowo, zdecydowanie spadł testosteron i PSA. Niestety, po 5 dawkach zauważyliśmy nieznaczny, ale jednak wzrost tych parametrów. Tata martwi się swoim stanem - jest jeszcze bardzo czynny, także zawodowo. Zawsze był bardzo ambitny – od zwykłego wiejskiego nauczyciela doszedł do nauczyciela akademickiego, z podwójnym doktoratem – metodykiem wychowania muzyki, dyrygentem, animatorem życia kulturalnego w każdym miejscu, w którym się pojawiał. Do dziś pełni funkcję dyrygenta chóru, koncertuje, pisze artykuły, książki. Słowem nie poddaje się, jest pełen życia i nadziei na dalsze… Znaleźliśmy dla Taty terapię - PROTONOTERAPIĘ w Czechach w Pradze, do której Tata, po dokładnych badaniach się zakwalifikował. Pojawiła się więc nadzieja na całkowite wyleczenie! Niestety, jak zwykle w takich przypadkach pojawiła się sprawa finansowania – leczenie jest bardzo kosztowne… Bardzo prosimy Państwa o wsparcie! Nie spisujmy starszych ludzi na straty. Dajmy nadzieję tym, którzy dbali o nas i którzy jeszcze wiele dobrego mogą zdziałać! Nasz Tata swoją radością, dobrocią, pełnią życia, optymizmem i wreszcie przydatnością może być przykładem dla wielu młodych! W imieniu całej naszej rodziny i przede wszystkim Taty dziękujemy wszystkim, którzy zdecydują się nam pomóc!

 

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ DLA HENRYKA:

zł  

  Język:  

lub

nr konta: 03 1050 1025 1000 0090 7328 2841 

tytułem FON-SUB-POG-01