Agnieszka Kordiukiewicz

Agnieszka Kordiukiewicz

Mam na imię Agnieszka i jestem mamą 4,5-letniej Ani.

O tym jak bardzo kruche i nietrwałe jest życie przekonałam się w zeszłym roku, gdy lekarze postawili mi diagnozę - nowotwór złośliwy piersi z przerzutami do węzłów chłonnych.

Niestety walczę z najgorszym podtypem raka piersi jaki w ogóle występuje u kobiet - trójujemnym inwazyjnym naciekającym rakiem piersi (G3). Nowotwór należy do najbardziej agresywnych i szybko dających przerzuty stąd onkolodzy zlecili mi półroczną przedoperacyjną chemioterapię, jednak moje rokowania są niepewne. Agresywny jest nowotwór - agresywna również chemioterapia. Pomóc może leczenie wspomagające, które ma za zadanie podnieść mój system immunologiczny, niestety w naszym kraju leczenie takie nie jest refundowane, podobnie jak badania krążących i macierzystych komórek nowotworowych.

                Chciałabym, jak większość mam, doczekać dnia, w którym będę mogła wydać swoją córkę za mąż. Chciałabym być przy niej jak będzie dorastać. Chciałabym.. a narazie Ania jest w przedszkolu, w grupie czterolatków - a okres przedszkolny to szczególny czas - to chwile beztroskich zabaw, wygłupów, ale także miłości, która na tym etapie jest jak spragniony wody kwiatek. Najwięcej miłości potrzebują dzieci zwłaszcza w okresie przedszkolnym, a ta mądra miłość rodziców daje siły w dalszym życiu, radość i poczucie spełnienia oraz pozwala na bycie prawdziwym dobrym człowiekiem.  Przedszkole to najbardziej intensywny i najważniejszy okres rozwoju w życiu dziecka - radosny czas spędzany razem oraz czas zabawo-nauki bo to przez zabawę dziecko poznaje świat.

Nigdy nie pomyślałam, że w tym najpiękniejszym momencie swojego życia oraz najważniejszym okresie rozwoju mojej córki znajdę się w tak trudnej sytuacji, w której będę musiała zostawiać swoje dziecko i poddawać się agresywnemu leczeniu zwłaszcza, że przez ostatnie dwa lata pomagałam mojemu tacie, który także jest chory na nowotwór.

                Nigdy nie przyszło mi do głowy, że ja też będę musiała staczać walkę z tak straszną chorobą i to w takim wieku. Przecież miałam plany i marzenia - jak każdy.. Przecież zostało jeszcze tyle do zrobienia.. jak u każdego.. Ale życie zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie, człowiek nigdy nie wie co czeka go jutro.

                Niezręcznie mi Was prosić o pomoc - jednak muszę to zrobić - ponieważ dzięki Waszej pomocy mam szansę na pokonanie nowotworu, przedłużenie życia i na to, że moja córka Ania jak najdłużej będzie wychowywać się w rodzinie, w której jest mama i tata.

                Proszę również o Wasze modlitwy, bo jak pokazuje przykład sparaliżowanego (którego wnieśli jego przyjaciele przez dach do izby, w której przebywał Jezus) wiara innych także potrafi zdziałać cuda. 

 

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ DLA AGNIESZKI:

zł  

  Język:  

lub

nr konta: 03 1050 1025 1000 0090 7328 2841 

tytułem FON-SUB-KOR-04